Cześć miśki,
Jeśli chodzi o wczoraj to bilans jednak wyniósł 291 kcal, bo nie zjadłam tych dwóch grzanek.
Przygotowałam sobie śniadanie, a następnie przerobiłam notatki ze wstępu do prawoznawstwa. Dodatkowo odwołali mi zajęcia w piątek, więc jestem bardzo szczęśliwa. Ogólnie to jestem na zaocznym prawie, więc mam trochę nauki mimo wszystko, ale obecnie szukam jakieś pracy.
Wiecie czasem zastanawiam się, czy nie nad interpretuję pewnych rzeczy i wydarzeń. Coraz częściej uważam, że tak. Ale jednak wystarczy jedna sytuacja, czy jeden gest i od razu zaczynam myśleć. Strasznie wkurwia mnie to, że potrafiłam się, aż tak przywiązać. Coraz bardziej uważam, że on mimo wszystko mnie lekko zniszczył. A może obydwoje się zniszczyliśmy?
Nieważne, głupie gadanie. Co do diety to trochę dziwi mnie to, że jestem na tak niskim limicie od samego początku. Wcześniej ustalałam sobie 500 kcal i ciężko było mi tego się utrzymać, więc co się zmieniło? Poważnie jestem w niespotykanym szoku. Nie wiem, czy pisałam wcześniej, ale mam 175 cm wzrostu i ważę 86 kg z tego co pokazała waga rano. Najniższa waga z tego co pamiętam to było jakieś 73 kg, ale średnio to tak 77/78kg, a najwyższa to 96 kg i powiem szczerze, że to był moment, gdy toczyłam się jak kulka.
Teraz jednak mam dziwną passę, którą chcę utrzymać, jak najdłużej i najpierw pozbyć się nadwagi, a potem brnąć po szóstkę z przodu. Nadal się waham jaką ostateczną wagę pragnę uzyskać, ale do tego jeszcze kawał drogi, więc na razie osiągnijmy to 77 kg. Chciałabym to zobaczyć do połowy/końca grudnia, ale nie jestem pewna, czy dam radę. Nie pamiętam już, jak szybko potrafię zrzucać kilogramy.
13.11 || WTOREK
Bilans:
2xgrzanka z pomidorem i przyprawami + zielona herbata [105 kcal]
60 g makaronu z serem białym chudym 50g i odrobiną cukru [206 kcal]
mandarynka [29 kcal]
Razem: 340 kcal
Ćwiczenia/Aktywność:
brzuszki&przysiady [50]
rozciąganie [15 minut]
Jeśli chodzi o wczoraj to bilans jednak wyniósł 291 kcal, bo nie zjadłam tych dwóch grzanek.
Przygotowałam sobie śniadanie, a następnie przerobiłam notatki ze wstępu do prawoznawstwa. Dodatkowo odwołali mi zajęcia w piątek, więc jestem bardzo szczęśliwa. Ogólnie to jestem na zaocznym prawie, więc mam trochę nauki mimo wszystko, ale obecnie szukam jakieś pracy.
Wiecie czasem zastanawiam się, czy nie nad interpretuję pewnych rzeczy i wydarzeń. Coraz częściej uważam, że tak. Ale jednak wystarczy jedna sytuacja, czy jeden gest i od razu zaczynam myśleć. Strasznie wkurwia mnie to, że potrafiłam się, aż tak przywiązać. Coraz bardziej uważam, że on mimo wszystko mnie lekko zniszczył. A może obydwoje się zniszczyliśmy?
Nieważne, głupie gadanie. Co do diety to trochę dziwi mnie to, że jestem na tak niskim limicie od samego początku. Wcześniej ustalałam sobie 500 kcal i ciężko było mi tego się utrzymać, więc co się zmieniło? Poważnie jestem w niespotykanym szoku. Nie wiem, czy pisałam wcześniej, ale mam 175 cm wzrostu i ważę 86 kg z tego co pokazała waga rano. Najniższa waga z tego co pamiętam to było jakieś 73 kg, ale średnio to tak 77/78kg, a najwyższa to 96 kg i powiem szczerze, że to był moment, gdy toczyłam się jak kulka.
Teraz jednak mam dziwną passę, którą chcę utrzymać, jak najdłużej i najpierw pozbyć się nadwagi, a potem brnąć po szóstkę z przodu. Nadal się waham jaką ostateczną wagę pragnę uzyskać, ale do tego jeszcze kawał drogi, więc na razie osiągnijmy to 77 kg. Chciałabym to zobaczyć do połowy/końca grudnia, ale nie jestem pewna, czy dam radę. Nie pamiętam już, jak szybko potrafię zrzucać kilogramy.
13.11 || WTOREK
Bilans:
2xgrzanka z pomidorem i przyprawami + zielona herbata [105 kcal]
60 g makaronu z serem białym chudym 50g i odrobiną cukru [206 kcal]
mandarynka [29 kcal]
Razem: 340 kcal
Ćwiczenia/Aktywność:
brzuszki&przysiady [50]
rozciąganie [15 minut]
♥♥♥

Myślę ze spokojnie w 5tyg dasz rade. Trzymam kciuki. Malutki bilans.
OdpowiedzUsuńBilans przepiękny.
OdpowiedzUsuńA co do ostatecznej wagi... zdecydowanie najpierw zejdź do zdrowej, potem obserwuj swoje ciało i zastanów się jak chcesz, żeby wyglądało.
Trzymaj się! ♥
Przy takich bilansach na pewno dasz radę. Powinno spadać jak człowiek bez spadochronu.
OdpowiedzUsuń