Przejdź do głównej zawartości

Posty

szósty

Dzień dobry, Wczorajszy dzień był wyjątkowo udany mimo że myślałam, że to będzie totalna klapa. Jestem pozytywnie zaskoczona. Chociaż miałam cichą nadzieję, że wczoraj go spotkam, ale niestety albo stety go nie zobaczyłam. Wiecie to jest taki stan emocjonalny, który nie do końca umiem opisać, ale porównałabym go do potężnego mętliku. Cóż koniec o tym. Jeśli chodzi o dzisiaj to zrobiłam sobie jakże ekscytujący cheat day. Czyli teoretycznie zjadłam obiad i nie zwracałam większej uwagi na kalorie. Potrzebowałam tego. Resztę dnia pewnie będę oglądać jakieś filmy, czy coś takiego. Jeszcze nie wiem co zjem na kolację, ale myślę, żeby zrobić sobie coś na co mam ogromną ochotę, ale zobaczymy co ma największą kaloryczność i to wybiorę, aby kolejny tydzień zacząć od nowej starej wiedzy. 18.11 || NIEDZIELA Bilans: rosół z makaronem łyżka ziemniaków z surówką z pekińskiej kapusty i odrobiną pieczonego kurczaka kawałek piernika [230 kcal - to musiałam sprawdzić] ♥ ♥ ♥
Najnowsze posty

piąty

Dzień dobry, Wczoraj nie miałam czasu napisać posta, więc dzisiaj będą dwa bilanse i krótki opis wczorajszego dnia. Więc pojechałam do babci i zjadłam dwa cukierki. Nie zrobiło to na mnie większego wrażenia i stwierdziłam, że lepiej dwa niż pół kilo. Później wyszłam z koleżanką, bo wróciła do domu ze studiów. Ogólnie wczorajszy bilans przebił moje kochane 500 kcal, ale dobrze, bo mój organizm tego potrzebował, a wiem, że to trochę podkręci mi metabolizm. Już za dobrze znam swoje ciało. Chociaż trochę żałuję tych lodów, ale jeśli miałabym słuchać przytyków, że znowu nic nie jem to wybrałam mniejsze zło. Natomiast mój plan na dzisiaj to wypicie tylko dwóch piw i modlenie się, abym za szybko się nie nawaliła, ale nie wiem jak to wyjdzie przez ostatnie niskie bilanse, więc jedynie mogę się o to tylko modlić. Oh i waga pokazała 85,6 kg i zgaduję, że zaczęłam coś z koło 88/89 kg, więc ok 3kg mniej. Idzie w dobrą stronę. Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku. I jeśli ktoś zna tą dzi...

czwarty

Cześć miśki, Strasznie boli mnie głowa, przez nagłą zmianę jedzenia, ale wiem, że to efekt tymczasowy, więc nie ma się czym martwić. Jestem zawiedziona faktem, że w sobotę wychodzę ze znajomymi na piwo i nawet nie mam, jak się z tego wymigać. Ale czy chcę się z tego wykręcać? Raczej nie. Warto normalnie wyjść ze znajomymi raz na pół roku i dobrze się bawić. Nie myślę o kaloriach, a o kilogramach, które lecą w dół i to się dla mnie liczy. Nie mogę się doczekać mojej kochanej siódemeczki z przodu, ale jednocześnie jestem na siebie zła za to, że mogłam już dawno dążyć do szóstki. Cóż mogę mieć żal do samej siebie i fast foodów, które często jadłam, bo na szybko. Zazdroszczę dziewczynom, które jedzą to na co mają ochotę i utrzymują świetną figurę. U niektórych to zasługa genów (jak u mojej kuzynki), u innych odpowiednie ćwiczenia, a jeszcze u innych silna wola, która mówi, kiedy nie wolno przeginać. Jednak nadal zazdroszczę. Wiecie czasami mam takie myśli typu: " kurde, ale bym zj...

trzeci

Cześć miśki, Dzisiaj krążyłam po moim uniwersytecie, stacji kontroli pojazdów oraz antykwariatach, więc dzień w biegu. Wbrew pozorom jest to najgorsze, bo przez taki pośpiech często nie zwracamy uwagi na to, co jemy i w jakich ilościach, więc dzień pełny wyzwań, ale postawiłam na butelkę wody mineralnej i paczkę papierosów. To na prawdę wiele pomogło. Spotkałam się na chwilę z przyjaciółką i wróciłam do domu, aby dalej się uczyć. Oh, niestety nadal czekam na odpowiedź w sprawie pracy. Trzymam kciuki, żeby mnie przyjęli, bo chciałabym mieć własne pieniądze. Zepsuła mi się waga kuchenna, a dokładniej to padły mi baterie, więc niestety muszę wszystko liczyć na oko. Niektóre proporcje pamiętam jeszcze z wcześniejszych lat. To jest taki nawyk, że gdy raz się nauczysz to zapamiętujesz na zawsze. Zupełnie jak jazda na rowerze. Mimo wszystko na wszelki wypadek zawyżam kalorie, żebym była pewna, że na pewno dobrze policzyłam. Jeśli macie jakieś pomysły na fajne niskokaloryczne obiadki to da...

drugi

Cześć miśki, Jeśli chodzi o wczoraj to bilans jednak wyniósł 291 kcal, bo nie zjadłam tych dwóch grzanek. Przygotowałam sobie śniadanie, a następnie przerobiłam notatki ze wstępu do prawoznawstwa. Dodatkowo odwołali mi zajęcia w piątek, więc jestem bardzo szczęśliwa. Ogólnie to jestem na zaocznym prawie, więc mam trochę nauki mimo wszystko, ale obecnie szukam jakieś pracy. Wiecie czasem zastanawiam się, czy nie nad interpretuję pewnych rzeczy i wydarzeń. Coraz częściej uważam, że tak. Ale jednak wystarczy jedna sytuacja, czy jeden gest i od razu zaczynam myśleć. Strasznie wkurwia mnie to, że potrafiłam się, aż tak przywiązać. Coraz bardziej uważam, że on mimo wszystko mnie lekko zniszczył. A może obydwoje się zniszczyliśmy? Nieważne, głupie gadanie. Co do diety to trochę dziwi mnie to, że jestem na tak niskim limicie od samego początku. Wcześniej ustalałam sobie 500 kcal i ciężko było mi tego się utrzymać, więc co się zmieniło? Poważnie jestem w niespotykanym szoku. Nie wiem, czy ...

pierwszy

Dzień dobry, Myślałam nad tym tak długo, że sama nie wierzę, ile mi to zajęło. Ponad rok to chyba całkiem spora ilość czasu. Wiele się u mnie zmieniło. Mam na myśli naprawdę wiele. Coś jak trzynaście kilogramów więcej. Tak długo broniłam się przed wejściem na wagę, że gdy to zrobiłam to chciałam umrzeć. Wiecie to jest gorsze uzależnienie niż papierosy. Gdy przypomni Ci się cokolwiek związane z tym miejscem pragniesz wrócić. I cóż ja wracam, bo wiem czego chcę i jak to osiągnąć. Uczenie się na swoich błędach jest niesamowicie zabawne. Co się zmieniło oprócz mojej wagi? Ukończyłam liceum i dostałam się na studia zaoczne na uczelnię, która jest całkiem prestiżowa i tak samo zabawna. Staram się poświęcić nauce, aby nie zostać wykopana po pierwszym semestrze. Ogólnie to przepisałam się w połowie miesiąca i jestem trochę do tyłu, co widać po pierwszym kolosie, ale no cóż. Dam radę, jak zawsze. Co jeszcze mogę dodać? Miałam wcześniej blogi, ale wolałam zacząć coś kompletnie ...